2010-09-07 21:14:57
damn! (czyli życie w związku nie jest lekkie)
Z moich szeroko zakrojonych obserwacji wynika, że kobietom pozostającym w związkach uaktywnia się syndrom otoczonej twierdzy. Uderza on z różnym natężeniem, czasem dotyczy całego świata, czasem zaś tylko jednej osoby, ale zawsze sprowadza się do przekonania, że ktoś właśnie w tej chwili usiłuje nam skraść naszego misia ukochanego. 


Mnie też napadło. Ktoś od ponad pół roku ma problemy z przyswojeniem, że ja i mój egzemplarz męski jesteśmy w ZWIĄZKU, mało tego, wydaje się wręcz uważać, że ma do niego większe prawa ze względu na pewną przeszłość (notabene bardzo krótką i niezbyt chwalebną, jeśli idzie o jej osobę, bo mówiąc zwięźle, zachowała się jak... no, flanelka). Krew mnie zalewała początkowo przez dwa dni, później delikwentka wyjechała była na wywczas, ale w ciągu minionego tygodnia uderzyła ponownie i Bóg mi świadkiem, że tylko mojemu lenistwu i ambicji "bycia ponad to" zawdzięcza życie. 

I tu następuje zwrot akcji. Dotarło do mnie, że w całym tym zapętleniu zapominamy o jednym, kluczowym wręcz, czynniku - o mężczyźnie. I o tym, że on też ma własny rozum i prędzej czy później zorientuje się o co chodzi, a jak już się zorientuje, załatwi sprawę odpowiednio. 

I już nie mam się czym denerwować. Wiem, że on rozumie mój punkt widzenia i widzi o co mi chodzi. I najważniejsze - że mało go obchodzą jakieśtam Iksy czy Igreki. Ważne, że ja go obchodzę. :)


skomentuj

2010-03-14 02:02:32
powiało zgrozą...
Zainspirowana pewną rozmową weszłam na forum ślubne. 
BŁĄD. 
To, że banda przyszłych małżonek dostaje tam apopleksji żywo uczestnicząc w rozwoju wątków na temat sal, planowania usadzenia gości (bo jak ciocię Franię obok wujka Zbyszka, to się szwagierka Kryśka obrazi, a znowuż jak Zenka obok Jadzi to Zenkowa strzeli focha) i podobnych atrakcji, to jeszcze rozumiem. 
Nie zaskoczyło mnie w sumie też proponowanie "tańca zapoznawczego" w charakterze mało przypałowej zabawy weselnej - choć osobiście wolałabym się tak nie zapoznawać z jakimś wąsatym wujkiem w przepoconej koszuli, koniecznie z krótkim rękawkiem i w kategorii wiekowej 50+, zwłaszcza w fazie szóstej, kiedy to "panowie biorą swoje panie na ręce i odnoszą do stolika". [Tak na totalnym marginesie - nie bardzo wyobrażam sobie siebie w takim cyrku.]
Normalne jest "pokazywanie" swoich pierścionków zaręczynowych. Nawet, jeśli jak na moje oko są wyjątkowo szpetne, co mnie z kolei zaskoczyło, bo jak dotąd wśród znanych mi osobiście narzeczonych podobna wtopa się nie przydarzyła. 
Zdziwiła mnie za to przeogromnie liczba lamentów niedoszłych narzeczonych. "Jesteśmy ze sobą już 2 lata i 4 miesiące, ja wiem, że on chce się ze mną ożenić, ale jakoś nie spieszy mu się do zaręczyn..." Może ja jestem jakaś dziwna, ale nie rozumiem, po co ludzie to sobie robią. Jakby 30 komentarzy "nie boj się, na pewno już szuka pierścionka" zmieniło sytuację takich panien. 
Zresztą to dotyczy wszystkich tych, którzy na jakimkolwiek forum szukają rozwiązania swoich problemów egzystencjalnych. I nie ma, że nie mają o tym z kim porozmawiać. Jeśli opisują konkretną sytuację ze swojego związku i na koniec pytają, co ta druga osoba miała na myśli ("czy on tego nie lubi???"), moja reakcja jest zawsze jedna: ŚCIANA! Cała sprawa sprowadza się do jednego pytania: czy można decydować się na bycie i życie z kimś, z kim nie umie się rozmawiać? 

Ale ja w sumie nie znam się na związkach. Mało tego, nie do końca jeszcze odnajduję się w tych realiach. Ostatnio dostałam ataku paniki na wieść o wspólnym obiedzie - wspólnym, czyli ja, on i para jego znajomych z liceum. Poczułam się, jakbyśmy byli małżeństwem po czterdziestce spotykającym się z *jakimiśtam znajomymi* w podobnej sytuacji. I nie powiem, że mi się to spodobało. 
Bogu dzięki znajomy się nie ogarnął i jutro spożyję normalny posiłek w stałym, dwuosobowym składzie.




skomentuj

2010-02-23 14:42:36
się porobiło.
no.

your boy's smile,five in the morning.


trudno mi uwierzyć,że to dzieje się naprawdę.

skomentuj

2010-02-01 14:36:47
mojej fascynacji fejsbukiem ciąg dalszy.
tym razem pytanie brzmi: Jakim typem charalteru wg Freuda jesteś?

a odpowiedź: "Gratulacje! n Zapewne jestes alkoholikiem, egocentrykiem, slowotocznym, narcystycznym stworzeniem, dla którego ambicja jest glownym motorem do dzialania. Masz tez sklonnosci do obzarstwa."

this is getting scary...

[i TAK,usiłuję pisać magisterkę,ale jakimś dziwnym trafem nie mogę się na niej skupić,bo bardziej absorbują mnie sprawy związane bezpośrednio z moim życiem.mam 3 dni na 40 stron i uważam,że podołam.]

skomentuj

2009-12-10 00:02:35
bingo!
już WIEM.
wiem,dlaczego byłam taka rozmemłana.
rozmemłanie zbiega się z czasem,kiedy nie piekłam kruchych ciasteczek!
nie wiem,czy to zapach roztapianego masła,cukru waniliowego czy sama czynność energicznego wyrabiania ciasta tak na mnie wpływa, ale śmiem twierdzić, że kruche ciastka są lekiem na całe zło.

skomentuj









design by .::angel of darkness::.
for lay4u

varia
mła. audioszpieg
edukacja
3/5/7
Salvador w bliży
Rotterdam.

inni (nie znaczy gorsi )
in-somnia
najlepsza
humanistyka



2010
wrzesień
marzec
luty
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
maj
2008
grudzień
wrzesień
czerwiec
kwiecień
luty
2007
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
luty
2006
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
marzec
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
maj
kwiecień
luty
blog.pl